czwartek, 21 grudnia 2006

Zapach pierników

Wczoraj zagniotłam kolejną porcję ciasta na pierniki, bo te, które wyjechały z piekarnika w weekend, zostały niemal doszczętnie pożarte przez moją rodzinę. Dziś zatem kolejna porcja wycinania choinek, serduszek i aniołków.

Dla spóźnialskich a chętnych coś jeszcze upiec, podaję przepis, który dostałam od nieocenionej kumpeli Kasi:)

4 szklanki mąki
dwa jajka
30 deka miodu
1,5 szklanki cukru
2 łyżki masła lub margaryny
2 łyżki sody oczyszczonej
paczka przyprawy do piernika


Miód roztapiamy w garnku jeśli jest w stanie stałym (uwaga, bo się przypala). Mąkę mieszamy z sodą, dodajemy miód, następnie cukier, przyprawy, masło i jajka. Zagniatamy ciasto, które może się trochę kruszyć. Dobrze jest włożyć ciasto do foliowego woreczka, szczelnie zamknąć i pozostawić w chłodnym (balkon lub lodówka) miejscu na noc. Następnego dnia wałkujemy ciasto na grubość 5 mm, wycinamy foremkami lub nożem pierniczki. Pieczemy je na natłuszczonej blaszce w temperaturze 220 stopni przez 10-15 minut.


Nie muszę dodawać, że podczas pieczenia w całym domu pachnie cynamonem, imbirem i gałką muszkatołową. No po prostu pachnie świętami:)))
A nieozdobione jeszcze pierniki wyglądają tak:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz