czwartek, 4 stycznia 2007

Diana de Poitiers

Dzisiaj będzie nieco z innej beczki, gdyż dopadł mnie mały kryzys twórczy. Czytam własnie po raz kolejny "Tajemnicę Nostradamusa". I pojawia sie tam postać Diany de Poitiers. Niestety, nie jest ona w tej książce bohaterką pozytywną, co mnie straszliwie rozczarowało, bo przypomniałam sobie, jak podczas podróży doliną Loary odwiedziłam jedną z jej siedzib. Jestem pewna, ze miała znacznie łagodniejszy charakter niż nakreślona przez autorkę postać zołzowatej metresy króla Henryka II. Skąd te wnioski? Zamek, w którym mieszkała urzadzony jest z takim smakiem, jaki tylko osoba o radosnym postrzeganiu świata może posiadać. Otoczenie zamku także zachwyca. No i liczne portrety Diany ukazują piękną blondynkę o filuternym, ale nie złośliwym uśmiechu, figlarnych oczach i miłej aparycji.

Diana była starsza od króla Henryka o 20 lat, a mimo to pozostała jego faworytą do końca. Końca życia króla, bo mimo różnicy wieku między nimi to on pierwszy zmarł. Jak się poznali? Otóż historia glosi, że kiedy kilkunastoletniego Henryka zaręczono z Katarzyną Medycejską i wkrótce miał się odbyć ich ślub, matka królewicza zorientowała się, że syn nie bardzo wie, co z żoną należy robić w nocy. Nie chciawszy, by skompromitował się przed całym dworem (wiadomo bowiem, że plotki rozchodzą się najszybciej), poprosiła jedna ze swych dam dworu, Dianę de Poitiers (cieszącą się ogromnym powodzeniem i uznaniem wśród dworzan), by pokazała Henryczkowi, co się robi z żoną w nocy. Diana tak Henryczkowi pokazywała, że zakochał się chłopak bez pamięci:) Ona również. Ten romans przetrwał całe lata, mimo małżeństwa Henryka i różnych politycznych zawirowań we Francji.

A tak wygladał jeden z zamków Diany, Chaumont. O dziwo, dostała go nie od Henryka, a od jego żony. Ale to już wydarzyło sie po śmierci króla i jest zupełnie inną opowieścią...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz