wtorek, 16 stycznia 2007

Primabalerina

Zamiast kończyć Barbie, w której został mi do wyszycia tylko kawałek blond grzywy, postanowiłam zrobić sobie odskocznię od laleczki i na tamborek wróciła baletnica ze ślicznej serii Heritage. Co prawda obiecałam sobie, że dopóki Barbie nie znajdzie się w zaadresowanej kopercie, nie ruszę innych robótek, ale... nie wytrzymałam.

Primabalerina na razie nie ma spódniczki, ale muszę kupić kawałek piór marabuta w pasującym do jej ubranka kolorze, bo w moich zbiorach pustki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz