niedziela, 21 stycznia 2007

Randkowy szal

Wczoraj zorientowałam się, że do ślicznej nowej bluzki, którą miałam zamiar założyć na randkę, brakuje mi jakiegoś gustownego dodatku. Miałam mało czasu, więc postanowiłam działać. Obcięłam kawałek starej zasłony z woalu (zasłona od dawna nie jest używana, bo zmieniła mi się kolorystyka w pokoju, do którego była przeznaczona) i obrębiłam na maszynie. Szło mi to jak po grudzie, bo materiał był cienki jak mgiełka i strasznie śliski. A później narysowałam na obu krawędziach wzór kwiatów, igła w dłoń i do dzieła! Kwiatuszki szybko zakwitły na szaliku.

Szal wczorajszego wieczora spełnił swoje zadanie doskonale. W przyszłości mam zamiar obszyć jego krawędzie koralikami, ale nigdy tego nie robiłam i nie mam pojęcia, jak się zabrać do tej czynności. A przydałoby się, bo koraliki obciążyłyby trochę zbyt powiewny woal.

1 komentarz: