wtorek, 20 marca 2007

Pierwsza solistka

Wracałam wczoraj do domu słuchając muzyki do baletu "Don Kichot". Była idealna na pochmurny, zimny wieczór - energiczna, żywiołowa, pełna hiszpańskich rytmów. Doskonała na podniesienie ciśnienia krwi:) Tak mi to ciśnienie podniosła, że aż przytupywałam sobie z niecierpliwością w tramwaju, a później pomknęłam jak na skrzydłach do domu. Pełna zapału zabrałam się za wykańczanie małej baletnicy i oto ona.

Mówiłam już Wam, że ta dziewuszka to niezwykle utalentowana osóbka, ale teraz możecie sami podziwiać jej talent. Mimo młodego wieku już tańczy jedną z głównych ról w spektaklu, a jej żółciutkie, tiulowe tutu powiewa radośnie wraz z każdym tanecznym krokiem:)

PS Dopiero wyszywając linie zobaczyłam, że popełniłam mały błąd i przesunęłam jedno oko tancerki o jeden krzyżyk do środka. Hm, na szczęście tego nie widać i nie zrobił jej się zez...;o 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz