środa, 4 kwietnia 2007

Nuria

Dziś w skrzynce znalazłam list-niespodziankę. Było w niej zdjęcie konika i podziękowania za pomoc w jego uratowaniu. Śliczna klacz Nuria była straszliwie katowana przez swojego "właściciela". Była w tragicznym stanie...:( Na szczęście ktoś zawiadomił fundację "Zwierzę nie jest rzeczą". Wspólnymi siłami udało się wykupić konika. Dziś Nuria ma się dobrze, zdrowieje, przestaje bać się ludzi. Gdy pomyślę, że pół roku temu jakiś bydlak prawie zakatował ją na śmierć, to włosy mi się jeżą na głowie. Nie mogłam nie dołożyć swojej cegiełki do pomocy Nurii...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz