niedziela, 6 maja 2007

Długi weekend na Dzikim Zachodzie

Miałam aż trzy dni weekendu:) Uwielbiam to, chyba jak każdy. Posiedziałam nad wieloma zaległymi projektami, pomarzyłam o kolejnych, a przede wszystkim odpoczęłam. Nie myślcie jednak, że odpoczywałam próżnując, co to, to nie:) Prace nad Bolkiem i Lolkiem szły pełną parą.
Tak obrazek wyglądał wczoraj wieczorem:
Dziś pogoda nie dopisała. Ale ja kocham majowe, deszczowe dni, wiosenna zieleń wygląda przepięknie w strugach deszczu. Można też bez wyrzutów sumienia posiedzieć w domu. Tak zrobiłam. Przesiedziałam parę godzin nad robótką i do starszego Lolka dołączył młodszy brat. Teraz muszę chłopcom zafundować jeszcze backstitche, żeby nabrali blasku, ale większa część pracy jest już za mną. Niestety, stała się rzecz straszna - konfrontacji z łobuziakami nie wytrzymał mój tamborek. Złamało się wewnętrzne kółeczko. Nic dziwnego, przy moich mocach przerobowych może nastąpić zmęczenie materiału. Tyle tylko, że to już drugi zepsuty tamborek w tym roku...:(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz