wtorek, 2 października 2007

Aloha!

Skończyłam obrazek z tańcząca Hawajką. Wyszedł śliczny, słodki i optymistyczny. Będzie idealny na Kołderki za jeden uśmiech, bo jest dziewczęcy, kolorowy i od razu wywołuje uśmiech na twarzy. Teraz przede mną kolejne dzieciaczki z tej przesympatycznej serii Heritage.
Niestety, nie wszystko poszło w tym obrazku jak należy. Otóż swego czasu nabyłam "specjalny, hafciarski flamaster". Idealny do zaznaczania konturów wyszywanki na kanwie i znikający po upływie kilkunastu godzin. Okazało się, że to straszny bubel, bo z kanwy zaznaczenie znika maksymalnie po godzinie, a w wypadku dużej wilgotności powietrza jeszcze szybciej. Mam dość duże tempo wyszywania, ale i tak nie dałam rady wygrać ze znikającym flamastrem. To jednak nie koniec kłopotów - równie szybko jak różowy kolor znika z suchej kanwy, tak szybko pojawia się PONOWNIE na kanwie mokrej. Podczas prania kwadracika wokół Hawajki wylazły ozdobne, lekko różowe obłoczki. Sprałam je z trudem, ale... podczas prasowania pojawiły się ponownie w postaci żółtawych plam. No i kwadracik wylądował w odplamiaczu, mocno rozcieńczonym, żeby kolory mulinek się nie odbarwiły.

A tak wygląda ten "magiczny" pisak. Nie kupujcie go w żadnym wypadku!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz