niedziela, 25 listopada 2007

Jajo w Klimta

Wiem, że pod koniec listopada powinnam raczej robić bombki i inne ozdoby choinkowe, ale... koleżanka poprosiła mnie o ozdobienie strusiego jaja. Ponieważ w swoim dorobku twórczym mam różne wielkości pisanek, ale nigdy przedtem nie miałam na warsztacie takiej gigantycznej skorupy, zgodziłam się. Namęczyłam się przy nim co niemiara, ale wyszło całkiem fajne. Niestety, oddałam dziś jajo i zapomniałam zrobić fotkę gotowemu, polakierowanemu dziełu...:( Ale chyba nic straconego, może Renia, u której chwilowo przebywa jajo, zrobi mu ładny portret:)

Wykorzystując to strusie jajo pokażę skrócony kurs, jak robić decoupage na pisankach:) Pierwszy krok, to dokładne umycie skorupki, odtłuszczenie jej i pokrycie gruntem (ja używałam warstwy primera, który polepsza przyczepność, a później gruntowałam powierzchnię białą farbą akrylową). Gruntujemy kawałkiem gąbeczki, przyciskając nasączony farbą materiał do jajeczka, raz przy razie.
Następnie wybieramy motyw - moje jajo miało być nietypowe, więc padło na obraz Klimta. Ponieważ serwetka z Klimtem ma spore wymiary i bardzo trudno jest przykleić taki kawałek papieru na okrągłą powierzchnię, ponacinałam obrazek wzdłuż linii na motywie, co i rusz przykładając go do jajka i sprawdzając, czy serwetka wystarczająco się "zaokrągliła" i ładnie przylega do skorupki.
Przyklejamy motyw, zaczynając od środka, ja robię to tak, że przyklejam poszczególne nacięte kawałki po kolei, uważając, by nachodzące na siebie motywy nie przykrywały ważnych elementów, tzn. najpierw nakleiłam kawałek leżący z lewej strony ręki kobiety na obrazie, następnie dopiero ten skrawek z jej ręką. W ten sposób nie przykleimy serwetki tak, że istotne elementy motywu zostaną zasłonięte innym.

Jak widać, mimo moich starań na przyklejonym obrazki są niedoróbki - zmarszczki, puste kawałki białego tła itp.
W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak wzięcie farb, pędzelka i domalowanie oraz zamalowanie niedoróbek. Podmalowałam wszystkie zmarszczki i motyw od razu zyskał na urodzie:
Kolejnym krokiem jest domalowanie gąbeczką tła wokół motywu. Część tego tła nakleiłam z serwetką - oryginalne było czarne ze złotymi kropkami, więc i ja użyłam czarnej farby. Po jej wyschnięciu twardym pędzlem do szablonów pochlapałam czarne powierzchnie, by jak najlepiej zatrzeć różnice między motywem naklejonym i domalowanym.
I na tym kończymy najbardziej twórczy etap pracy. Zaczynamy lakierowanie. Ja najczęściej "stawiam" jajo na szklance lub słoiku i lakieruję - warstwa po warstwie - najpierw kilka warstw lakieru wzdłuż skorupki, następnie kilka wszerz i tak do momentu, aż powierzchnia jajka będzie idealnie gładka. Co 5-7 warstw przecieramy suchą pracę drobnoziarnistym papierem ściernym, wycieramy zwilżoną ściereczką i lakierujemy ponownie.

EDIT: Gotowe jajo prezentuje się tak (zdjęcia autorstwa Reni - właścicielki galerii Unikalni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz