wtorek, 8 stycznia 2008

Złociste nożyczki

Wracając z pracy zajechałam do Blue City do pasmanterii. Kupiłam kawałek lnianej kanwy, mulinę DMC i śliczne, hafciarskie nożyczki. Moje poprzednie nożyczki diabeł ogonem nakrył, nie mam pojęcia, co z nimi zrobiłam. Pewnie zgubiłam gdzieś latem, w plenerze. Dlatego dziś zrobiłam sobie mały prezencik.

Odnośnie wystawy moich prac - nie odbędzie się ona. Organizatorzy obwieścili, że owszem, może być, ale... bez wernisażu. Jak to, mam pokazywać swoje prace i nie móc zaprosić przyjaciół na uroczyste otwarcie i lampkę szampana? Ponieważ nie taka była umowa z organizatorami, pozwoliłam sobie na dużą dawkę asertywności i dumy artystycznej i podziękowałam. Co się odwlecze, to nie uciecze, widocznie jest mi pisana inna, ciekawsza i piękniejsza wystawa:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz