sobota, 5 kwietnia 2008

Magiczna świeca

Zaintrygowało mnie ostatnio tworzenie świec. A że jestem wprost uzależniona od ciepłego światła zapalonego wieczorową porą, postanowiłam spróbować zrobić własną świeczkę. Posłużyły mi do tego celu resztki wypalonych świec i kilka małych tealightów. Rozpuściłam całość w kąpieli wodnej, odlałam część wosku do mniejszego naczynia (w tym celu posłużyłam się puszką po zielonym groszku). Tę mniejszą cześć zabarwiłam odrobiną brązowej kredki świecowej i wylałam na styropianową tackę po ciastkach. Pozwoliłam tej ciemniejszej cieczy zastygnąć.

Następnie twardy już wosk na tacce pokroiłam na kawałki wielkości okienek z tabliczki czekolady, nałożyłam ich sporo do formy na świece (świeczka nr 1) oraz do szklanego słoiczka (świeczka nr 2), wcześniej umieściwszy w foremkach knoty. Ponownie roztopiłam jasny wosk (tę większą porcję), dodałam do niego sporo olejku eterycznego z ylang ylang i zalałam nim obie formy.

Świeczki spokojnie sobie zastygły, a zapach, jaki ulatnia się przy ich paleniu, jest nieziemski. Czuję się, jakbym była w Indiach:) Nie ma to jak magia aromaterapii:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz