poniedziałek, 9 czerwca 2008

Ciuchlandowa zdobycz

O tym, że w ciuchlandach można upolować prawdziwe cuda, nie muszę nikogo przekonywać. Ale i tak najlepszy do tego typu łowów jest ciuchland znajdujący się niedaleko mojego domu - ileż skarbów robótkowych już w nim wykopałam, to głowa mała. Cały wielki zwój tiulu za kilka złotych, torba markowych mulin w różnych odcieniach itp. Dzisiaj zaszłam do sklepu na przysłowiową chwilkę i z czym wyszłam? Z książką o hafcie krzyżykowym. Były jeszcze dwie, ale tylko ta mi się spodobała. Zawiera piękne orientalne wzory - gejsze, chińskie smoki i kimona. I kosztowała zaledwie 11 zł:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz