wtorek, 20 stycznia 2009

Kotek mojej mamy

O tym, że na emeryturze nie trzeba koniecznie siedzieć z założonymi rękami i odpoczywać wszyscy wiemy. Moja mama też uznała, że kopanie w ogródku, spacery z psami, czytanie i szydełkowanie jej nie wystarczy, postanowiła bowiem nauczyć się haftować krzyżykami. Wyposażyłam ją w niezbędne akcesoria, udzieliłam kilku rad a mama po przejrzeniu całej sterty gazet ze wzorami postanowiła wyszyć kotka w kolorze sepii. Ponieważ jestem na zwolnieniu, mam grypę, mama wpadła dziś w odwiedziny i przywiozła do oceny nieskończone jeszcze dzieło. Musze przyznać nieskromnie, że taki uczeń, jaki mistrz - kotek wychodzi naprawdę super! Ja zaś nie robótkuję teraz wcale - choroba skutecznie mnie do tego zniechęciła, nie mam sił na nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz