środa, 18 lutego 2009

Pierwsze filcowanki

Wirus filcowania zawitał i w moje skromne progi. Kilka dni temu odebrałam paczkę z próbkami czesanki z merynosów w kilku odcieniach. Nieduże kłębuszki najbardziej spodobały się mojej koci, która uznała, że paczka z wełną będzie jej nowym legowiskiem. W końcu udało mi się przechytrzyć nieznośnego kota i zabrałam kilka odcieni wełny. Oglądając sobie film, z ręcznikiem rozłożonym na kolanach podjęłam pierwsze próby ufilcowania kulek na korale. Ależ to fajna zabawa!!! Woda z mydłem oliwkowym przyjemnie nawilża dłonie, a filcowana kulka robi się coraz bardziej zbita i kształtna. Swoje kule zrobiłam z czarnej wełny, ale na wierzchu dofilcowałam kilka czerwonych nitek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz