niedziela, 8 lutego 2009

Wieszak i Klimt

Przeglądając stare zdjęcia w telefonie i archiwizując część z nich znalazłam fotkę wieszaka, którego nie pokazywałam na tej stronie. Niestety, jakość fotki jest fatalna - robiona była starym telefonem przy byle jakim świetle, nad czym ubolewam, bo po wieszaku nie została mi żadna pamiątka. Poleciał bowiem do dalekiej Japonii i nie sądzę, żebym miała kiedykolwiek okazję do ponownego sfotografowania mojego dzieła:(

A napracowałam się przy nim sporo. Ponieważ motyw z malarstwem Klimta wycinany był z serwetki, nie mogłam od razu przykleić jej na czarne tło - cieniutka serwetka całkowicie zniknęłaby w tej czerni. Dlatego najpierw wieszak pomalowałam na biały kolor, nakleiłam motywy, a później cieniutkim pędzlem domalowywałam tło wokół obrazków. Było to straszliwie pracochłonne zajęcie. Następnie postanowiłam dodać pracy trochę klimtowego sznytu - złotą farbą i konturówką obmalowałam moje motywy, które od razu nabrały blasku. A że Klimt lubił w swoich pracach stosować złoty odcień, użyłam jeszcze kleju do złoceń i złota w płatkach, które przykleiłam na krawędziach wieszaka. Na koniec pozostało mi tylko lakierowanie.

A teraz fotka - aż płakać mi się chcę na widok jej miernoty. Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak zrobić kolejny wieszak z "Pocałunkiem". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz