niedziela, 22 marca 2009

Kwiatek do kożucha

Dzisiaj miałam niezwykle leniwy dzień. Wstałam późno, powłóczyłam się po mieszkaniu z kubkiem herbaty pomarańczowej w dłoni, poczytałam, później ucięłam sobie krótką drzemkę. Wreszcie, włączywszy płytę z urzekającym głosem Małgorzaty Walewskiej, postanowiłam wydobyć z czeluści szuflady czesankę z merynosów i coś ufilcować. Kocia dzielnie mi kibicowała i oto rezultat - piękna broszka w wiosennych kolorach. Będę ją nosiła do mojego szarego szynela, który aż prosi się o odrobinę koloru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz