sobota, 4 kwietnia 2009

Dni Kraftu

Podjechałam dzisiaj do Blue City na Dni Kraftu. I po raz kolejny przeżyłam spore rozczarowanie. Wiecie co, drodzy robótkowicze, mam wrażenie, że nikt nie wsłuchuje się w nasze prośby i sugestie związane z tym, jak dni rękodzieła powinny wyglądać. Jak było w tym roku? Dokładnie tak samo, jak w zeszłym. Czyli - te same stoiska z niemal identycznym asortymentem, takie same kursy, nawet na wystawie hafów DMC część prac była zeszłoroczna. Poza zrobieniem kilku zdjęć, kupieniem wełny do filcowania i kilku gadżetów robótkowych nie znalazłam nic, co chciałabym mieć. Przejrzałam katalog DMC i na pewno ściągnę sobie z zagranicy kilka nowinek, np rozpuszczalną kanwę albo kanwę ze znikającymi liniami ułatwiającymi haftowanie, bo dzisiaj nie można jej było kupić.
 
Ta fotka idealnie obrazuje podejście organizatorów do zwiedzających - wymięte, ledwo co ściągnięte z tamborka płótno umocowane na chybił-trafił szpilkami...

A poniżej, specjalnie dla Was, najciekawsze prace z wystawy:
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 

 
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz