niedziela, 24 maja 2009

Baletowa lampka

Obiecywałam, obiecywałam i oto jest. Odnowiłam mój zniszczony abażur do lampki nocnej, dodatkowo zmieniłam nieco kolor jej podstawy, żeby pasował do klosza i do wystroju mojej sypialni. Na początku wszystko wyglądało jak półtora nieszczęścia - przypalony i zmoczony abażur wymagał solidnego zagruntowania:
Całość okleiłam papierem ryżowym z nutowym motywem, który doskonale pasował do mojej lampkowej wizji:
Pomalowałam krawędzie na oliwkowy odcień i gdzieniegdzie pociągnęłam delikatnie pędzlem po nutach, aby na całym tle ten odcień oliwkowy w ogóle zaistniał. Inaczej moje krawędzie gryzłyby się z brązowym motywem nut.

Z papieru wycięłam zarysy sylwetek baletnic i pomalowałam je tym samym oliwkowym odcieniem, następnie zmoczyłam, osuszyłam i przykleiłam na abażurze. W międzyczasie pomalowałam podstawę lampki, która wcześniej straszyła sinozielonym kolorem na miłą dla oka oliwkę. Na fotce na motywie baletnic widać jeszcze smugi niewyschniętego kleju, które szybko znikną.
A później już tylko lakierowałam lampkę używając lakieru w sprayu. Robiłam to na balkonie, bowiem zapach tego specyfiku nie należy do najmilszych dla nosa. Przy wczorajszej pogodzie co chwilę musiałam ratować lampę przed deszczem. Oto jak wygląda moja stara-nowa lampka:



1 komentarz:

  1. No kochana Ty też poczyniłaś muzyczną lampę _ śliczna :)))

    OdpowiedzUsuń