wtorek, 9 czerwca 2009

Raymonda

Uff... Wzdycham sobie, ale nie myślcie, że tak mi ciężko. Wzdycham z radości, bo uszyłam kolejny kostium baletowy dla Emilie. Mam talent, muszę przyznać (wstyd się tak chwalić, prawda?) :P Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że każde kolejne tutu jest bardziej zbliżone do oryginału. W poniższym oprócz tiulowej spódniczki zrobiłam koronkowy talerzyk, w jaki zaopatrzone jest każde "dorosłe" tutu. Zużyłam na nie niemal cały zapas pięknej koronki w odcieniu ecru, przetykanej złotą nitką. Koronka jest przepiękna - mięsista, gruba i ma wspaniały, królewski niemal motyw. W sam raz na kostium dla księżniczki. Bowiem Raymonda, główna bohaterka baletu o tym samym tytule, jest oczywiście księżniczką (chyba nie może być inaczej).

Na razie wstawiam taką sobie, niedoświetloną fotkę mojego tutu, wkrótce zrobię nowe zdjęcia, o wiele lepsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz