niedziela, 26 września 2010

Zielona szafka

Dziś dalszy ciąg cyklu "Jak się nie ma, co się lubi...". Tym razem nowa szafka na buty. Jej zrobienie kosztowało mnie jakieś 30 zł, szafkę dostałam za darmo w spadku od brata, który pozbywał się ze swojego pokoju starego, młodzieżowego segmentu regałowego w kolorze jasnego brązu. Ponieważ mam naturę Boba Budowniczego, a także nie lubię wyrzucać przedmiotów tylko dlatego, że przestały pasować, nie są już modne itp, szafkę przygarnęłam, aby służyła mi jako szafeczka na buty. Idealnie wpasowała się pod lustro wiszące w przedpokoju. Wczorajsze popołudnie spędziłam na odkręcaniu drzwiczek i półek, czyszczeniu ich, gdyż młodzieńcza fantazja brata wiele lat temu kazała mu okleić fronty naklejkami. Następnie w ruch poszedł pędzel. Niedawno odkryłam nowe farby akrylowe Dekoral - pachnące owocami, łatwe w nakładaniu (spokojnie można nanosić je pędzlem i problem smug niemal nie istnieje). Do tego idealnie nadają się do pokrywania mebli, bo dają satynowo-lakierowane wykończenie, nie trzeba dodatkowo nakładać lakieru. Ja nałożyłam dwie warstwy jasnozielonego odcienia. Gdy wysechł, metodą suchego pędzla (czyli na szeroki twardy i płaski pędzel nabieramy minimalną ilość farby) nałożyłam kremową farbę Duluxa. Powstały smugi i mebel od razu nabrał charakteru vintage. Na koniec w ten sam sposób wtarłam w mebel farbę w kolorze starego złota. Pozostało tylko nakleić w środku kawałek tapety, która wciąż czeka na położenie jej w przedpokoju i mebelek niemal gotowy. Muszę tylko dokupić jakiś ładny uchwyt. Jak Wam się podoba?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz