niedziela, 13 września 2009

Kot na obrusie

Czy wiecie, co robię od tygodnia wieczorami? Od czego kręci mi się lekko głowie, a ręce drżą? Ha, na pewno się nie domyślicie. Otóż od tygodnia pikuję obrus. Mój piękny, bożonarodzeniowy, szalony obrus. Dzisiaj nie dałam rady dłużej zwlekać i postanowiłam zrobić mu fotkę, pal sześć, czy pikowanie skończone, czy nie. Ale w moim domu dzieją się dziwne rzeczy. Rozłożony na płasko obrusik magicznym sposobem fałduje się i gniecie. Jestem ciekawa, czy w tej sytuacji obrus w ogóle dotrwa do świąt, w końcu kot na obrusie musi poszaleć, prawda?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz