środa, 6 czerwca 2012

Kraina koników

Witajcie w Dalarnie! Dalarna to kraina w środkowej Szwecji, skąd pochodzą najsłynniejsze szwedzkie koniki - Dala Horse, po szwedzku "Dalahäst". Niemal każdy wyjeżdża ze Szwecji z czerwonym, drewnianym konikiem pod pachą. A jeśli nie podobają nam się durnostojki, zawsze możemy kupić ścierkę, miseczkę, koszulkę, magnesik z konikiem Dala i cieszyć nim oczy. Skąd w Szwecji tradycja wytwarzania tych koników? Tak jak klocki Lego, powstały jako zabawka dla dzieci, często jedyna zabawka, ot, mała rzecz mająca umilić dzieciakom smutną rzeczywistość. Czerwony, lekko rdzawy kolor to też symbol Szwecji, na taki odcień malowane są szwedzkie domy. I nie wynika to z umiłowania do odcienia czerwieni, po prostu biedni Szwedzi w dawnych wiekach mieli do dyspozycji jedynie taką farbę zabarwioną tlenkiem żelaza. Tu możecie sobie poczytać o manufakturach z Nusnäs, warto zajrzeć też do sklepików i zobaczyć, jakie zatrzęsienie koników można sobie nabyć:D
http://www.grannas.com/
Nils Olsson

Jest też filmik, jak powstają koniki Dala:



Wielgachne koniki stoją w sztokholmskim skansenie


Jest tez muzeum koników na starówce. Zwróćcie uwagę na wystawę - oprócz figurek jest też rękawica do garnków, zasłonki, nawet kryształowe konie tam się znalazły.


Ponieważ w piątek będę już w Sztokholmie, muszę Wam pokazać moje dotychczasowe konikowe zbiory. Najpierw absolutna klasyka, podrabiana nawet przez Chińczyków (co jest smutne wg mnie), Dala Horse z warsztatu pana Nilsa dumnie stojąca na moim kominku.

Żeby nie było, że konikiem nie mogą bawić się najmłodsi - oto maskotka konikowa:
Torba na zakupy, przepraszam za wymiętolenie totalne widoczne na zdjęciu, ale używam jej codziennie:
Coś dla spragnionych herbaty (a herbata w "Stocku" to niemal tradycja, w większości knajpek dodawana jest gratis do zamówienia, podają ją w ogromnym kubasie). Do kubka można było dokupić jeszcze miseczkę, nie kupiłam i do dziś żałuję, przydałaby mi się na poranne płatki z jogurtem.
Coś dla piekarzy, foremki do ciastek. Kupione w komplecie z wstążeczką w motyw szwedzkiej flagi, niestety, wstążeczkę gdzieś wcięło

A tu już moja własna wariacja na temat koników Dala. Wierzch poduszki lnianej, aplikacje podklejone flizeliną dwustronnie klejącą. Muszę tylko zmobilizować się i doszyć tył tej poduchy. Ale to już po powrocie. Część fotek zrobiła Karolina, dziękuję za pozwolenie na ich użycie:D

3 komentarze:

  1. Zazdroszczę tych foremek na ciastka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zazdroszczę konika z warsztatu pana Nilsa. Tak zazdroszczę, że aż płakać mi się chce. Ta duża maskotka też jest cudna. Gdyby te drewniane koniki nie były takie drogie kupiłabym ich cały tuzin.

    OdpowiedzUsuń