środa, 20 czerwca 2012

Moja twierdza

Napadła na mnie niedawno moja przyjaciółka Kasia, autorka blogaska "Pod Książkowym Molem" (tak BTW to jest autorką nie tylko blogaska, ale musicie sami zgadnąć, co jeszcze z sukcesami tworzy, koniecznie zajrzyjcie na jej konkurs TUTAJ).  Przyszła z profesjonalnym, wielgachnym aparatem i jak to ona, zaczęła szaleć po moim mieszkanku, fotografując. To będzie post dla tych, którzy co i rusz proszą mnie o pokazanie mieszkania. Ponieważ wyznaję zasadę, że mój dom moją twierdzą, to zgodziłam się tylko na pokazanie niektórych detali. Wszystkie fotki możecie sobie otworzyć w większej wersji. Musiałam je nieco zmniejszyć, bo mi się rozjeżdżała szpalta:)
Abażur kwiatkowy inspirowany baletowym tutu robiłam pewnego wieczoru. Tiulu jest na nim chyba z 5 metrów i jakieś 60 sztucznych kwiatków z giełdy kwiatowej.
Konik Dala na kominku, zdecydowanie lepsze fotki niż te mojego autorstwa, dopiero teraz widać, jaki jest kolorowy i optymistyczny.

Lustro, które muszę przemalować, żeby pasowało do srebrnych detali we wnętrzu :D
Paryska taca, paryski kubek, paryski croissaint już zjedzony.
Na deser po croissaincie była taka sałatka. Szpinak typu baby, winogrona, ser pleśniowy, papryka, parmezan, suszone pomidory, a sos, no, sos to majstersztyk - konfitura malinowa, musztarda i oliwa z oliwek. Musicie go spróbować! Przepraszam za brak designerskiego talerzyka, nie wiedziałam, że sesja foto sałatki będzie :)
Skarpetę crazy quilt uszyłam dla Kasi, wypełniłam ją maślanymi ciasteczkami w kształcie koników. Słyszałam, ze niektóre straciły kopyta w transporcie, ale i tak były smaczne.
To mój "świecznik". Stara klatka po papużkach przemalowana na jasnoszary odcień. Pełni swoją funkcję idealnie, bo zabezpiecza nos ciekawskiego kota przed osmaleniem płomieniem świec.
A tu już ten ciekawski kot, Wisienka
Wyszywane poduszeczki z napisem "LOVE", niestety, załapały się na sesję tylko dwie literki, hi hi.

4 komentarze:

  1. Gratuluję wszechstronnego talentu i powtórzę to, co już napisałam u Kasi: moja faworytka, to paryska taca. Jest prześliczna! To decoupage?

    Pozdrawiam!

    http://soy-como-el-viento.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, taca to decoupage, serwetki klejone na żelazko i podmalowywane:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To kiedy następna sesyja?
    Wezmę lampy i obfotografujemy wszystkie Twoje skarby!

    OdpowiedzUsuń
  4. Następna sesja, jak Italian corner na balkonie będzie gotowy. I jak posprzątam chałupę, hi hi

    OdpowiedzUsuń