wtorek, 12 czerwca 2012

Zaproszenie do raju

Jest w Sztokholmie stacja metra w centrum miasta, zwie się Hötorget. Środkowe wyjścia dostępne są tylko dla wtajemniczonych, prowadzą bowiem do magicznej krainy zwanej Panduro. Sztokholmskie Panduro mieści się przy ulicy Kungsgatan 34 i gdy raz przekroczycie jego wrota, nie cofniecie się już przed spróbowaniem w rękodzielniczym życiu niczego ;)))) Weszłam tam i wsiąkłam. Czy możecie wyobrazić sobie wielką halę wypełnioną materiałami do rękodzieła? Jest tam wszystko. Pasmanteria i guziczki, tkaniny, koraliki i łańcuszki. Farby, stemple, naklejki, osobny dział z Tildami. Odlewy gipsowe i cementowe, były nawet gotowe zestawy do pieczenie muffinek, barwniki do lukru, zapachy do mydełek. No wszystko, wszystko. Zaszłam tam tylko na chwilę, miałam zaraz wsiadać do metra i jechać do muzeum. Jednak wyszłam ze sklepu z tak ciężkimi siatami, że wróciłam do hotelu :D Napykałam dla Was trochę fotek wnętrza sklepu i asortymentu, więc zapraszam do oglądania.

Najpierw rzut ogólny na sklep. Fotki robiłam jak rasowy paparazzi, po cichutku, więc jakość taka sobie, ale nie chciałam się za bardzo rzucać w oczy;)

Tutaj literki tekturowe o różnych wielkościach, grubościach itp, do ozdabiania

Tkaninki w dziale "Tilda", apetyczne, kolorowe i w miły sposób "poporcjowane":
Na tę się skusiłam. Nie była najtańsza, kosztowała ok 70 zł za metr, ale wiedziałam, że żałowałabym, gdybym jej nie kupiła
Tasiemeczki w różnych barwach i wzorach. Jak widzicie, ceny mimo szwedzkiej drożyzny takie do przyjęcia, 29 koron to ok 14 zł.


Zatrzęsienie tkanin bawełnianych. Ceny zbliżone do polskich tkanin patchworkowych, ok. 45 zł za metr.
Coś dla włóczkujących:)
Ptaszyna ozdóbkowa.
Mozaiki we wszystkich kolorach tęczy.
Tu półka z decoupage, ale żaden ze wzorów serwetek mnie nie powalił na kolana.

Stempelki. Jak widzicie, na topie Paryż i muffinki. Ha, czyli mój blog tez jest na topie;)))


Tu już kawałek "Tildowego" działu

A tu cała ściana papierów do scrapów, każdy można wyciągnąć, powąchać, pomacać, wzory były obłędne, całość nie zmieściła mi się w kadrze!
Tildowe puchy, tasiemki i guziczki



Oraz tildowe tkaninki w charm packach przygotowywane przez sklep (dlatego postrzępione, mogli to ładniej powycinać)
Na górze róże, a raczej Tildy, na dole mięsiste ruloniki z tkanin, łał, namacałam się :D

Kaski wydałam tam więcej niż na wyżywienie w Stocku. Wkrótce pokażę moje wszystkie łupy na blogu. Zanim to nastąpi, zerknijcie na stronę sklepu internetowego. Na górze w "Bläddra i katalog" możecie sobie obejrzeć ich 2 katalogi online. Ja mam też wersję papierową i codziennie cieszę nią oczy. Tu strona sklepu
http://www.pandurohobby.se/

Kto zazdrości mi rajskiej wyprawy, ręka do góry?

7 komentarzy:

  1. JA! Czym żeś, o czym, kobieto, zgrzeszyła, że wygnano Cię z takiego raju?! Czy też raczej: w czym ja, nieboga, zawiniła, żem tam jeszcze nie trafiła?! :-D No to pokazuj szybciutko swoje łupy :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga, gdybyś widziała wyciąg z mojej karty kredytowej, widziałabyś, czym zgrzeszyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie raj! Zazdroszczę bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie to chybaby sila z tego sklepu nie wyciagneli...takie slicznosci,a mulinki i cos do haftu xxx tez bylo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hafciarsko to tam się nie dało poszaleć. Był stojak z kompletem mulin DMC, kanwa 14 biała za ok 100 zł za metr i chyba nic więcej, żadnych wzorków, lnu do haftu itp. Gdyby były, to pewnie do dziś bym tam siedziała:)

      Usuń
  5. Ale wielki ten sklep!
    Wiedziałam, po Twoich opowieściach, że był duży, ale teraz, na zdjęciach, widzę, że to istny hipermarket.
    I jaki wybór wszystkiego...

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne rzeczy łał ;))pozdrawiam ))Marta P.

    OdpowiedzUsuń