wtorek, 10 lipca 2012

Zabytki

Nie, nie będę Was zamęczała opowieściami o murach, budynkach, architekturze. Moje zabytki to cała torba starych mulin, niektóre z nich mają na pewno kilkadziesiąt lat. Możecie powiedzieć, że brak mi szóstej klepki, ale zafascynowały mnie te staruteńkie nici. Ileż różnych banderolek na nich tkwi, jakie historie nieistniejących już fabryk i historii włókiennictwa te muliny pamiętają. Posegregowałam je firmami, nie wszystkie jestem w stanie odszyfrować, a na pewno nie mam śmiałości tymi mulinami wyszywać. Najpierw polska Ariadna. Stare banderolki, mulina jeszcze nienumerowana, czy ktoś wie może, kiedy te banderole były stosowane i ile lat mają moje motki? Ile by nie miały, kolor wciąż jest idealny.


Poniżej moja absolutna fascynacja - typografia banderolki jest IMO doskonała!!! Muszę zapytać znajomych grafików, co to za czcionka, z radością powiesiłabym taką banderolę w formie plakatu w moim twórczym kąciku. I jak widać, kolor mimo upływu lat trwały, jak obiecuje producent:) Czy ktoś wie, co to za producent? Czy skrót ŁFN oznacza Łódzką Fabrykę Nici? Jeśli tak, to te muliny prawdopodobnie są starsze od mojej mamy, bo ta nazwa przestała funkcjonować chyba w latach 40. XX w, zamieniając się powoli właśnie w Ariadnę. To dlatego banderola od razu skojarzyła mi się z latami 20. ubiegłego wieku i szwalniami w Nowym Jorku. IMO firma powinna rozważyć powrót do tego właśnie wyglądu swoich banderol, one są PRZEPIĘKNE.

Zanim ŁFN stała się Ariadną, przez pewien czas funkcjonowała jako Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. H.Sawickiej. To z tego okresu pochodzą poniższe muliny, te w kłębku miały po 24 metry długości:
 
W logo te nici miały stylizowaną na szpulkę wielką literę S

Tu z kolei inny polski producent - zakłady Odra. Nie wiem, czy fabryka jeszcze istnieje, wujek Google mówi raczej o opuszczonych i ponurych budynkach:( Wyczytałam, że od 1996 roku firma funkcjonuje jako prywatne przedsiębiorstwo ODRA-ZBYT" i produkuje nici techniczne, zatem ta mulina to już historia.


Stare banderolki DMC, już od dawna tak nie wyglądają

Tu węgierska mulina

A tu nowy Anchor i coś podobnego do Anchora, made in Great Britain. Czy ktoś wie, co to?
Tu mulina Coats czyli stary Anchor. Banderolki tez mi się bardzo podobają, lekkie i delikatne wzornictwo.

 Nie zanudziłam Was tą lekcją muzealną?

4 komentarze:

  1. Ładnie wyglądałyby takie zabytki wystawione w stylowej witrynce...

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezła kolekcja reliktów przeszłości ;)
    W swoich zbiorach tez mam jakieś moteczki Ariadny jeszcze nie numerowanej...
    Lekcja muzealna bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okazuje się, że sporo z tych mulin, które pokazałaś, miałam i nawet część z nich zużyłam kiedyś, a część jeszcze nadal leży i czeka na swoją kolej. Pamiętam też, że gdy zaczynałam haftować, gdzieś u mojej Mamy w pudełku z nićmi, było kilka kłębków muliny. Szkoda, że teraz tak jej nie nawijają, bo dla mnie to byłoby wygodniejsze niż motki czy bobinki. Dziękuję, że pokazałaś swoją kolekcję :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie dostałam od mojej mamy całą siatkę z starymi mulinami

    OdpowiedzUsuń