niedziela, 5 sierpnia 2012

Madame w sepii

Jak Wam mija niedziela? Ja właśnie wróciłam z wyszywania na zielonej trawce i innych atrakcji i piekę jabłka nadziewane żurawiną. Pycha! Wczorajszy wieczór był bardzo pracowity hafciarsko - pełna zapału wzięłam się bowiem za "Korsykańską wioskę". W końcu skoro zobowiązałam się rozprawić z tym obrazkiem do 15 sierpnia, to tak zrobię. Palec wskazujący u lewej ręki mam pokłuty i obolały, jestem trochę zła na ten wzór, bo dawno już nie widziałam tak pokręconego schematu z dziesiątkami półkrzyżyków, ale dam radę.
Dziś jednak dokończyłam wzorek, który nazywam "pociągowo-autobusowo-samolotowym". To jeden z tych, które zabieram w podróż - mało kolorów, nie za duży, czytelny schemat, można spokojnie sobie dłubać i stresować innych pasażerów w samolocie samym widokiem igły. Swoją drogą poruszałyśmy już ten temat na forum hafciarskim i okazało się, że niektóre z nas wyszywają w samolotach, inne nie miały pojęcia, że można. Otóż moi drodzy, igła do haftu nie jest zabroniona na pokładzie, ponieważ w wykazie przedmiotów zabronionych widnieje ona jako: "do indywidualnej oceny kontrolującego". I nigdy nie kazali mi jej wyrzucać. Teoretycznie można mieć też nożyczki z ostrzem do 6 cm, ale z tym już nie ryzykowałam, do obcinania biorę... nitkę dentystyczną z obcinakiem:) Swoja drogą to zwykłe klucze do mieszkania w rękach osoby szalonej mogą być groźniejszym narzędziem niż igła w moich, więc nie dajmy się zwariować.
Plenerowa madame w sepii wygląda tak. Mam zamiar pomęczyć się trochę nad UFOkiem, a później zacznę wyszywać towarzystwo dla madame.

6 komentarzy:

  1. śliczna i bardzo wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty to masz rękę do ciekawych wzorów.

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczna, śliczna dama.
    Ja natomiast nie moge czytać czy bądż haftować ani w autobusie, ani w samochodzie ani samolocie, Więc podziwiam Was dziewczyny. Samolot to dla mnie męka, musze znaleśc towarzysza do rozmówki (gdy lecę sama oczywiście)bo inaczej się nudzę przez te 3.5 godz. Natomiast ja miałam przygodę z gwożdziem w plecaku o którym istnieniu nie podejrzewałam i którego mi odnalazli dopiero w drodze powrotnej i wyrzucili pewnie :( Może pomyśleli, że jakaś szalona, no bo po co młodej dziewczynie gwożdż w plecaku???? A to było związane z moimi studiami, gdzieś go tam kiedyś potrzebowałam, włożyłam do malutkiej kieszonki i zapomniałam, :(
    pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładna ta dama w sepii. Wygląda jak pamiątka z dawnych lat.

    OdpowiedzUsuń