poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Padam na zęby

No dosłownie, padam. Temperatura w Warszawie dziś to ok 36 stopni, klimatyzowane biuro i frappe kawowa na biurku pomogły to przetrwać, ale na ulicy to już nie było tak różowo. Jakby tego było mało, to kupiłam worki lniane na Allegro, okazało się, że mogę je odebrać osobiście, więc postanowiłam się przejść. Gdybym wiedziała, że to draństwo będzie tak ciężkie, to w życiu bym się nie skusiła na spacerek z obciążeniem. Ledwo do domu dotarłam, zziajana jak koń po wyścigu. Od razu chłodna kąpiel w solach i już mi lepiej. Ale worki pierwsza klasa, czyściutkie, bez pieczęci, dobre gatunkowo, nic tylko z nich szyć.

Worki właśnie się piorą, a ja śpieszę się pochwalić, że moja rozprawa z zombiakami, tfu, UFOkami przybrała na sile i już nie tylko pozbywam się haftów, ale i innych rozpoczętych projektów. Dziś jeden z nich, poduszka z tkanin RJR. Według mnie RJR robi najpiękniejsze tkaniny pod słońcem, mają najcudowniejsze kwiatowe wzory. Ta poduszka leżała skrojona i czekała jedynie na zszycie wierzchu ze spodem, całe 5 minut roboty łącznie z prasowaniem. Normalnie wstyd mi, nie wiem, jaki czas spędziła ta różana bidula niedokończona w pudle z tkaninami, przypuszczam, że około 2 lat:/


3 komentarze:

  1. No to faktycznie wstyd, że takie cudo przeleżało 2lata w pudle!!!
    Naprawdę śliczna podusia!
    U nas wczoraj było tak samo gorąco i duszno:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ba ! ja tez bym taka chciała !

    OdpowiedzUsuń