środa, 22 sierpnia 2012

Troszkę o przechowywaniu

Dziś słówko o przechowywaniu, bo skoro nie lubię bobinek, to co? Ano nic, mi do gustu przypadły szpatułki i segregatory i od kilku lat się tego sposobu trzymam Od dawna tak upycham moje zasoby mulin. Powiem Wam, że na bobince byłam w stanie upchnąć maksymalnie jeden motek muliny, na szpatułkę gdy się postaram, to i ze 3 i to bez pracochłonnego nawijania:) Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to banderolki z mulin DMC, które nie do końca chcą się trzymać na bądź co bądź firmowych szpatułkach, są za luźne. Za to Ariadna ładnie się na nie wpasowuje:)

Zerknijcie raz jeszcze na posta z komódką do wzięcia. Edytowałam go trochę, losowania nie będzie, ale post jest nadal aktualny i ktoś tę komódkę dostanie. Powód? Wyjaśniony TU i TU. Wiecie, myślałam, że po wypowiedzi pewnego kongresmena z USA o tym, jak to organizm zgwałconej kobiety potrafi zablokować ciążę nic mnie już nie zdziwi w tym tygodniu. Ale jak widać codziennie może nas coś zaskoczyć i zadziwić i zwykła rozdawajka na blogu może być łamaniem prawa. Mam nadzieję, że dziewczyny chętne na komódkę się nie obrażą za tę zmianę, ze losowania nie będzie, a komódkę otrzyma osoba, którą wybiorę wg własnego widzimisię i której post najbardziej mi się spodoba:///

A tu kawałek mojego zbioru DMC, są tego 2 opasłe segregatory i jak się okazuje, mam w nich 95% palety:

Ariadna, póki co stara numeracja w 3  segregatorach

A w podróż zazwyczaj biorę taki podręczny organizer z mulinkami:)

21 komentarzy:

  1. Każdy przechowuje jak lubi i jak mu wygodnie :-)
    Ja kiedyś w torebkach strunowych teraz zakochana w bobinkach. Zobaczymy czy zakochanie przerodzi się w miłość :-)
    A co do tego tekstu o ciąży mnie jak to przeczytałam to wmurowało. No ale skoro nadal niektóre dziewczyny wierzą, że od całowania można zajść w ciążę lub, że za pierwszym razem się nie zachodzi a to wszystko w dobie internetu i powszechnego dostępu do informacji to nie powinnam się dziwić.
    A co do komódki to kogo byś nie wybrała na pewno będzie zadowolony :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zasada "według własnego widzimisię" bardzo mi odpowiada :)) Odnośnie przechowywania mulin - ja wręcz przeciwnie, uwielbiam bobinki, a ponieważ zbiór mulin rośnie,, to bardzo się cieszę, że chcesz się pozbyć tej ślicznej komódki i swoich bobinek :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja propozycja jest taka: zacznijmy zgłaszać do Urzędu Celnego każde, każdziusieńkie candy blogowe- wtedy oni sami zaczną błagać ustawodawców o zmianę durnego prawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podzielam twoją awersję do bobinek - nic mnie nie skłoni do przewijania muliny na nie :), szpatułek nie znam i raczej nie poznam bo wiązałoby się to ze sporymi kosztami. Zresztą moja metoda mi odpowiada, a w moich niteczkach i tak mam wręcz pedantyczny porządek :)
    Co losowań to ja po prostu o tym nie piszę, a co wyprawiam pod osłoną nocy to już moja sprawa...

    OdpowiedzUsuń
  5. Chago, ja po trochu te szpatułki kupowałam, gdybym miała zainwestowac naraz w cały komplet, to pewnie bym z torbami poszła:) A tak to po jednym komplecie przy okazji kupowania czegoś innego i się nazbierało:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę Ci takiego porządeczku w mulinkach, ja ciągle sobie obiecuję, że zrobię porządek w swoich ale tylko na obiecankach się kończy:( zawsze jak mam się już za nie zabrać to wychodzi tysiąc innych spraw którymi muszę się natychmiast zająć:-))))
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy post o przechowywaniu mulinek.
    ja mam ten sam problem co większość - gdzie trzymać i jak trzymać muliny aby był porządek i harmonia.
    kupiłam takie zwykłe bobinki do przewijania i co?
    i w kącie leżą, tzn leża w pudełku... nieponawijane
    a dlaczego? bo ja jestem strasznie niesystematyczna i na samą mysl o przewijaniu muliny zaraz po zakupie cierpnie mi skóra. zazwyczaj konczy sie tak samo - mulina w woreczkach z karteczką w srodku do jakiego projektu została uzyta. bobinek tradycyjnych nie lubie tez z powodu, ze po przewinieciu jakoś nie mogę ogarnąć ilosciowo mojej muliny, tzn nigdy nie wiem jak duzo jej mam i czy mi starczy.
    od jakiego czasu widze te podłużne bobinki i zaczynają mnie intrygowac. przynajmniej przypominają mulinę przy zakupie i ilosciowo jakos łatwo ogarnąć je wzrokiem :)
    pozdrawiam i dodaję blog do swojej listy bo chyba go jeszcze nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O! Proszę , jaki porządeczek :)

    No to mam już pozamiatane z powodu braku losowania :P
    Jakoś nie wydaje mi się, bym tam błysnęła komentarzem ;)))
    Pozdrawiam. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd wiesz kochana, co mi się podoba w komentarzach? ;))))

      Usuń
    2. Głową ręczę, że nie moje wypociny bez polotu ;)))

      Usuń
  9. Trzymałam kiedyś muliny na szpatułkach, ale tylko DMC. Z biegiem czasu mulinek DMC zaczęło przybywać w zastraszającym tempie a szpatułki jednak trochę kosztują i potrzeba na nie miejsca. I przerzuciłam się na bobinki. Kartoniki robię sama z tekturek na które nakładane są rajstopy i notesików obciążających przesyłki wysyłane In-Postem. Do nawijania mam maszynkę i........ syna, który uwielbia nawijać mulinki maszynką :) Bobinki wychodzą na plus i pod względem cenowym i pod względem zajmowanego miejsca (zajmują go zdecydowanie mniej niż szpatułki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szpatułki kupuję przy okazji, wtedy tak nie obciążaja kieszeni. No i chyba wygodniej mi na nich jednak trzymać, wyjmować dany zestaw kolorów do haftu itp. Bobinki podobaja mi sie u innych, ponawijane, posegregowano, miodzio, ale jak zaczęłam się tym bawić, to szybko zrezygnowałam.

      Usuń
    2. Tylko przy obrazku, do którego potrzeba setki kolorów lub więcej, szpatułki z mulinami stanowią jednak pokaźny tobołek. Przy bobinkach wszystko mi się mieści w jednym płaskim pudełku.

      Usuń
  10. :) A ja mam 4 segregatory z mulinami DMC i mam tam cala palete, nie tylko bawelniane, ale i lniane, metalizowane, satynowe, normalnie wszystkie jakie wyszly:) Zajelo mi to dwa lata, ale wszystko zebralam i teraz taka przyjemnosc z szukania kolorow do nowych wzorow, ze hej:) I wiem, ze nie musze nigdy sprawdzac, czy mam mulinki do danego projektu, bo mam je wszystkie:P
    Taki organizer jak Ty tez mam, tylko granatowy, w Stanach ta seria organizerow i toreb byla granatowa i ciesze sie, bo uwielbiam ten kolor:) Jak przyjechalam do US w 2008 roku to wlasnie je przeceniali i w dobrej cenie je sobie kupilam:) Pisalam nawet u mnie na blogu - http://pieguchowo.blox.pl/2011/06/Tasie-i-inneP.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Granatowy fajniejszy i na pewno się mniej brudzi, tym bardziej, że ja ten swój ciągam po pociągach, samolotach i działkach:)

      Usuń
    2. Ja nigdy nie miałam pełnej palety (zresztą nigdy nie sprawdzałam ilu mi brakuje) bo ciągle mi się zapasy mulinek zużywają i ciągle coś muszę dokupić (chociaż do ostatniego obrazka nic nie kupowałam, bo akurat wszystko miałam).

      W Polsce też były granatowe organizery. Te jasne wypuścili jakiś czas później. Mam jeszcze gdzieś w szufladzie granatowy właśnie i zastanawiam się kiedy go kupiłam. Na pewno więcej niż 11 lat temu, bo byłam wtedy jeszcze stanu wolnego ;)

      Usuń
    3. W Stanach kilka lat temu wypuscili organizery turkusowe w roze. Chyba tez mi sie mniej podobaja niz granatowe:( Ale dla mnie tez czesto wazna jest cena, wiec granatki bardzo mi pasuja:D

      Usuń
  11. Aniu, jakby nie było, będzie dobrze:)))


    Nawymyślali z tymi losowaniami, że szkoda gadać:( Wg mnie te nasze blogowe cukieraski nijak mają się do gier losowych, ale to tylko moje prywatne zdanie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny organizer! Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow mnie aż dech zaparło. świetne zbiory.

    OdpowiedzUsuń