czwartek, 6 grudnia 2012

Zegar dziadka

W ostatnia sobotę przybył do mnie pewien staruszek. Oblepiony kurzem, brudny, biedny, a także napoczęty nieco przez korniki, co mnie mocno zmartwiło. Pucowałam, czyściłam, woskowałam, zmywałam warstwy wieloletniego brudu, kurację antykornikową też zafundowałam. Pora przedstawić staruszka, na razie leży opatulony w kocyk i czeka na godne miejsce na ścianie. Ten staruszek to zegar, stary, nie pamiętam, od ilu lat jest w naszej rodzinie, podobno ma koło 15 dziesięcioleci, więc pamięta naprawdę dawne czasy.
Niestety, mechanizm odmówił współpracy jakieś 20 lat temu. Czy ktoś może zna w Warszawie lub okolicach zegarmistrza znającego się na takich zabytkach?









13 komentarzy:

  1. śliczny! Niestety nie znam nikogo. Ale w Warszawie na pewno ktoś się znajdzie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zegar piękny! Zegarmistrza znam, ale nie w Warszawie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie udało się uratować od zagłady dwa stare zegary. Wiszą teraz dumnie w pokojach :)
    Ja tez znam dobrego zegarmistrza, który ratuje takie zabytki, ale nie w Warszawie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, dziewczyny, wygląda na to, że w Warszawie nie ma już chyba żadnego zegarmistrza i mój staruszek skazany jest już tylko na milczący pobyt u mnie:(((

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny... ciekawe, jaki czas i komu odmierzał...

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też stoi i milczy zegar po dziadku. Ale ponieważ dziadek był jedynym zegarmistrzem w rodzinie to nie wiem kiedy znowu usłyszę "bicie serca" zegara.
    U mnie ostatnio zagościła matrioszka Twojego projektu. Dziękuję. http://bozenia.bloog.pl/id,332671635,title,Matrioszka-i-Renifer,index.html

    OdpowiedzUsuń
  7. To się nazywa mieć w domu przedmiot z duszą!
    Pozdrawiam serdecznie
    Ola

    P.S. Chciałam tylko przekazać, że ainuin1 to ja - teraz Lexie's Art - od wczoraj mam także swojego bloga...
    http://oo-lexiesart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Swojego czasu mój teść ratował takie egzemplarze mimo, że nie jest zegarmistrzem. Teraz goszczą na jego ścianach i nie tylko. Ale ostatnimi czasy już oczy nie te więc odpuścił.
    Twój-Dziadka zegar ma piękną barwę drewna.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w domu bardzo podobny zegar. Dostaliśmy go w prezencie ślubnym, jest prawie jak członek rodziny i nie wyobrażam sobie, żeby mógł nie chodzić. Do konserwacji oddajemy go do pana - uwaga! nazwisko niczym z kiepskiego dowcipu - otóż pana Drzadżyńskiego, który przyjmuje chore zegary na Saskiej Kępie, przy ul. Francuskiej 7. Mam nadzieję, że dane są aktualne, bo dawno już u niego nie byliśmy. Pan jest bardzo rzetelny, ale się ceni, jednak zawsze najpierw podaje kwotę, a potem ewentualnie prosi o przyniesienie, czy zostawienie u niego zegara na kilka dni "na obserwację". Mam również jego nr telefonu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Salasiu, wielkie dzięki za namiary, już sobie wygooglałam pracownię pana D i chyba nadal istnieje:) A na Francuską mam nie tak znowu daleko. Wielkie dzięki!

      Usuń
  10. Proszę bardzo :) oby udało się tchnąć życie w Twojego staruszka

    OdpowiedzUsuń