sobota, 6 kwietnia 2013

Początki...

Pamiętacie może, od jakiej pracy rozpoczęła się Wasza przygoda z rękodziełem? Ja doskonale pamiętam pierwszy obrazek, który wyszyłam. Ostatnio na starym dysku znalazłam folder z większością moich haftowanych prac, są tam prawie wszystkie, nawet te najstarsze. Szukałam inspiracji do skończonej już książki o perypetiach pewnej zakręconej artystycznie duszy (na samą książkę musicie jeszcze trochę poczekać, ale to będzie hit, bo już teraz w autobusach zaczepiają mnie ludzie, podczytujący mi zza ramienia moje dzieło, gdy przeglądam je sobie na Kindlu :D) i gdy znalazłam te obrazki, od razu wspomnienia do mnie wróciły. Pierwsze krzyżyki postawiłam bowiem na tej gałązce choinkowej. Wyszywanie zaczęłam mama i z jakiś powodów odłożyła robótkę, z czego skwapliwie skorzystałam.


Następnie wzięłam do ręki gazetkę, to była albo Burda albo Diana ze wzorami haftów i postanowiłam wyszyć cosik samodzielnego. Nie był to najszczęśliwszy wybór, bo aniołek ledwo zmieścił mi się na kanwie i wyszedł taki sobie, ale i tak byłam z niego dumna.


Później zaczęły ukazywać się gazetki do zbierania w segregatorach ze wzorami krzyżykowymi i tam oto był wzór takich słoników. Te słoniki brykają teraz wesoło po kartach mojej książki:)


Aha, miasto z poprzedniego posta to był... Budapeszt :) Piękny, ale wciąż zimowy. Miłego wspominania Waszych pierwszych prac artystycznych, a ja wracam do klepania w klawiaturę, bo pomysły na kolejne dzieła życia kłębią mi się wesoło w głowie.

6 komentarzy:

  1. u mnie to - jeśli idzie o haft - czwarta klasa podstawówki, na technice haftowałyśmy krzyżykami różyczki :) moją gdzieś wcięło, ale brata (robił kilka dni po mnie) wciąż jest u babci :) wcześniej szyłam ciuszki dla lalek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też ostatnio znalazłam swoje pierwsze wszywane prace. Nie miałam odpowiednich mulin ani odpowiedniej wiedzy, więc moje pierwsze hafty to małe koszmarki :) Twoje wyglądają o niebo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, te pierwsze prace to każdy ma podobne :)
    A Budapeszt przeszedł mi przez myśl :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moją pierwszą pracą była poduszka - teraz wiem, że nie mogła wyjść ładnie ze względu na niedostępność odcieni muliny.Bo to jeszcze w 20 wieku było... A na poduszce róże... Może powinnam powtórzyć pracę?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Aniu!!
    Bardzo jestem zadowolona,że trafiłam na Twojego bloga. Tworzysz piękne rzeczy , a hafty wręcz powalające - moje gratulacje!
    Oglądnęłam wszystkie posty i to co mnie mocno zaciekawiło to to ,że nikt tych fantastycznych prac nie komentował. Prawdę mówiąc podziwiałam Twoją silna wolę pisania i wystawiania swoich prac- jetem pod wrażeniem....
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo, nie tyle nikt nie komentował, co jakiś czas temu przeniosłam bloga z innej platformy. Niestety, komentarzy stamtąd przenieść się nie dało, czego bardzo żałuję:/

      Usuń