poniedziałek, 8 lipca 2013

Na lnie malowane - początek

Już prawie północ, a ja zamiast przygotowywać walizki przed wyjazdem na urlop, siedzę i wyszywam.  Przyszła mi do głowy fajna scena do kolejnej książki i gdy już byłam w trakcie jej pisania, zatrzymałam się, myśląc: czy krzyżykowanie na workach lnianych wygląda identycznie, jak na kanwie albo lnie do haftowania? No i musiałam przetestować to haftowanie zanim zrobią to moje bohaterki, Weronika i Karolina. Ponieważ len z worków nie ma tak policzalnego splotu, jak te specjalne tkaniny do haftu, z pomocą przyszła rozpuszczalna kanwa. I teraz zamiast pisać, tworzę ten mój lawendowy motyw słuchając radia i obmyślając dalszy ciąg mojej sceny w "Robótkowie".


6 komentarzy:

  1. Jaki śliczny hafcik lawendowy:)
    pozdrawiam niebiesko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pomysł! Jeszcze nie testowałam rozpuszczalnej kanwy. Nie miałam takiej potrzeby. Patrząc na Twoje zdjęcie wydaje się, że jest ona bardzo miękka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko, ona jest mięciutka, ale niestety śliska, dziewczyny poradziły, żeby przyfastrygować ją do materiału i wtedy rzeczywiście jest ok. Będę musiała kupić jej jakiś zapas, bo efekt na tym worku lnianym zaczyna mi się podobać

      Usuń
    2. Na śliską też wygląda :) Przyfastrygowanie jej to dobry pomysł.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Już widać, że bedzie ładnie! Ja też haftowałam na kanwie rozpuszczalnej i z efektu jestem bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie haftowałam na kanwie rozpuszczalnej :) trzeba wypróbować ^^ a hafcik już śliczny ^^

    OdpowiedzUsuń