poniedziałek, 29 lipca 2013

Znajdź szczegóły

Jak się człowiek spieszy... W pokazanej niedawno, rozpoczętej lawendzie wyszywanej na lnianym worku tak się rozpędziłam, że... pomyliłam kolory. O, TUTAJ możecie zobaczyć, gdzie popełniłam błąd i ile miałam do wyprucia:)

Co u mnie nowego? Ano nic. Przez cały urlop nic nie stworzyłam, na wyjazd wyszywankę co prawda wzięłam, ale jej nawet nie wypakowałam z walizki. Nie miałam ochoty. Cały czas mam wrażenie, że nie starcza mi na wszystko czasu. Praca na pełnym etacie, dojazdy do niej, wieczory poświęcone na pisanie książki i na nic więcej nie mam sił. A dzisiejszy upał... szkoda gadać. Ja chcę, żeby przyszedł już złocisty październik, nie lubię lata!

Ale muszę się pochwalić, że połowa drugiej książki już chyba za mną :) Cały tydzień spędzony na błogim relaksie w SPA zaowocował wieloma stronicami historii przyjaciółek ze Staromiejskiej. Nie robiłam tam kompletnie nic poza spaniem, jedzeniem pyszności, siedzeniem w parku z książką, spacerach, rozmyślaniach, zabiegach dla zdrowia i urody i siedzeniem z "macbookusiem" na kolanach i klepaniem w klawiaturę. Porobiłam także szkice do trzeciego tomu, nad którym już powoli rozmyślam. Będzie... słodko, o czekoladkach, pralinkach i... motocyklach :D

No, ale nie o tym miałam. Miała być jedynie lawenda, wciąż bez backstitchów i wciąż z nieusuniętą kanwą do rozpuszczania.


6 komentarzy:

  1. Też nie lubię prucia.. ale cóż każdemu się zdarza:(
    Teraz lawenada już wyglada interesująco!

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, też nie lubię prucia... a wciąż czeka na mnie wielki kawał "Czeszącej się" do sprucia - pomylone kolory... i tak czeka... i czeka... już kilka lat :>
    czekam na dalszy ciąg lawendowego haftu - już teraz wygląda ślicznie :)
    no i gratuluję postępów w pracy nad książką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prucie to jakiś koszmar! Nienawidzę!
    Akumulatory naładowane to teraz książka sama będzie się pisać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naładowane jak ta lala, mam wrażenie, ze wróciłam z innej rzeczywistości:)

      Usuń
  4. JA też nienawidzę pruć, dlatego jeśli uważam, że nie rzuca się to w oczy i jakoś bardzo mnie nie "gryzie" to zostawiam tak jak jest:) A z rozpuszczalnej kanwy jeszcze nigdy nie korzystałam:)

    OdpowiedzUsuń