piątek, 21 lutego 2014

Melduję, że żyję

I nie tylko żyję, ale wraca mi chęć do rękodzielenia. Ostatnie tygodnie obfitowały w nadmiar pracy, nie jest łatwo upchnąć w 24 godzinach pracę na cały etat, dojazdy, odpoczynek, pisanie książki i życie. Dlatego na samą myśl, że miałabym poświęcić wolne pół godziny na robótkowanie zamiast na wylegiwanie się pod kocem na kanapie, robiło mi się słabiej.

Najpierw jednak napiszę coś o moim książkowym "dziecku". Otóż premiera przewidziana jest na 2 kwietnia, czyli "Powrót na Staromiejską" już lada dzień w księgarniach, nie mogę się doczekać.

Niedługo na portalu Granice.pl, który ma patronat nad książką, pojawią się jej fragmenty. I konkurs, w którym nagrodą będzie oczywiście pierwszy tom serii o klimatycznej ulicy Staromiejskiej. Obserwujcie więc uważnie:
http://www.granice.pl/ksiazka,powrot-na-staromiejska,295556

A jeśli o robótkowaniu mowa, to dziś, gdy wracałam z pracy, zahaczyłam o pasmanterię. I kupiłam... sznurki do sutaszu. Nie mam bladego pojęcia o tej technice, ale wymyśliłam sobie, że chciałabym motywy sutaszowe zawrzeć o trzecim tomie, nad którym intensywnie myślę, zbieram materiały itp. Dlatego postanowiłam się nauczyć robienia sutaszowej biżuterii, bo wiem, że dopóki sama nie pokłuję palców, nie zaprojektuję jakiegoś naszyjnika lub kolczyków, nie będę wiarygodna w pisaniu o nich. Wybrałam sznurki fioletowo-zielone, bo spodobało mi się połączenie tych barw. Kupiłam też duuużo arkuszów filcu.


Tymczasem zaś dopracowuję "Przyjaciółki ze Staromiejskiej" czyli część drugą przygód szalonej właścicielki Robótkowa. W niej nie tylko o sklepiku, hafcie krzyżykowym, ale też duuużo o balecie. W związku z tym postanowiłam sobie zrobić prezent i w tym tygodniu ja też sporo "kręciłam nóżką", doskonaląc moją technikę tańca klasycznego. Fajnie było:)
W swojej biblioteczce znalazłam przy okazji porządków japońską książkę ze strojami dla lalek. Oczywiście baletowymi strojami, więc pooglądajcie sobie. Ja nimi zachwycona nie jestem, kipią od ozdóbek, żadna balerina nie byłaby w stanie podskoczyć z taką ilością dodatków na baletowym tutu, ale co zrobić:) Kto rozszyfruje, z którego baletu jest który strój?








7 komentarzy:

  1. Czekam z niecierpliwoscia na twoja.ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam z niecierpliwoscia na twoja ksiazke , ciekawe co tez zrobisz z sutaszu

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci więcej cierpliwości do sutaszu niż ja miałam :)
    PS. Jak będzie można kupić książkę mieszkając zagranicą???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie siedzę, dłubię sutasz i chyba to nie dla mnie;) Kasiu, na pewno Merlin wysyła zagranicę zamówienia, bo moja przyjaciółka z UK często tam kupuje, więc na pewno będzie można kupić. Inne księgarnie też na pewno wysyłają.

      Usuń
  4. Ja poczyniłam do tej pory dwie sutaszowe bransoletki dla mojej średniej Myszki, trochę jest pracy, szczególnie, że czasem miałam kłopot z ta nitką bezbarwną....
    Baletniczki w książeczce prezentują się fantastycznie, ale chyba nie powinnam zgadywać bo jeszcze się ośmieszę i tyle z tego będzie:) Cosik mi się wydaje,że kojarzę na pierwszej fotce księżniczkę florinę ze śpiącej królewny...zielona z dziadka do orzechów..pani w czerwonej z carmen, następne dwie-czarna i biała z jeziora łabędziego, a ostatnia sukieneczka kojarzy mi się tylko z pas de Quatre z muzyką casara pugniniego?... zawsze chciałam mieć taka suknię od kiedy babcia zabrała mnie na balet do Rosji ze 20lat temu.... ale.... to tylko moje domysły, bo pamięć moja bardzo krótka, natomiast wrażenia po oglądnięciu takich dzieł scenicznych- nieziemskie....
    ale ja nie mam nic wspólnego z baletem, mam dwie lewe i krzywe do tego nogi a jeszcze są trochę grubaśne;)
    Powodzenia w sutaszowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam właśnie Pani książkę i muszę przyznać, że jest cuuudowna:) Wkrótce ukaże się moja recenzja.
    Z niecierpliwością czekam na dalsze dzieje bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję! To muszę zaglądać na bloga w oczekiwaniu na recenzję:) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń