sobota, 20 sierpnia 2016

Czerwone mydło z resztek

Jestem chomikiem. Naprawdę. Ta cecha ulega szczególnemu natężeniu w trakcie robienia mydeł naturalnych. Jak bowiem można wyrzucić skrawki własnoręcznie zrobionego mydła, skoro składa się ono z ogromnej ilości masła shea, oliwy z oliwek i innych tłuszczy, które znakomicie działają na skórę?

Ponieważ niemal każde mydło robione w mydlarskiej formie ma nierówne brzegi, należy je obciąć i wyrównać. Co robię z tymi okrawkami? Odkładam do pudła. Czasami podczas krojenia coś pójdzie nie tak, wyjdzie mi jakaś wyjątkowo koślawa kostka. Taka niedoróbka albo wędruje do mydelniczki, albo dołącza do innych skrawków.

To, co widzicie na poniższym zdjęciu, to nie smakowite ciasto pokryte czerwonym lukrem, a świeże, dopiero co wyjęte z formy mydło. Tym razem zaszalałam, pokryłam wiórkami z produkcji poprzednich mydeł nie tylko wierzch nowego, ale i dodałam je do środka, zalewając mydlaną masą. Nie mogę doczekać się krojenia!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz